DLACZEGO MŁODZIEŻ SIĘ OKALECZA? CO MYŚLĄ RODZICE, CO MÓWIĄ NASTOLATKOWIE.

Autoagresja to działanie lub szereg działań mających na celu spowodowanie psychicznej albo fizycznej szkody, jest to agresja skierowana “do wewnątrz”. To rodzaj zaburzenia instynktu samozachowawczego, który wyraża się tendencją do samookaleczeń, samouszkodzeń zagrażających zdrowiu, a nawet życiu [Eckhardt A.: Autoagresja. Wydawnictwo WAB, Warszawa 1998. ]. Nastolatek z różnych przyczyn atakuje sam siebie, powoduje to oprócz fizycznych obrażeń, również i pogłębienie obecnych już psychicznych problemów. 

Kiedy Rodzice dowiadują się, że ich Nastolatek się samookalecza, reagują przeróżnymi emocjami. Są nimi: niedowierzanie, bezradność, zaniepokojenie. Ale też złość, zawód, rozczarowanie. Trzy pierwsze emocje są jak najbardziej w normie, zwykle słyszę wtedy: “Nigdy nie pomyślałabym, że spotka to moją Rodzinę”, “Nie wiem co robić”, “O tym się słyszy, ale żeby to moja córka/syn takie głupoty robiła/robił?”. Natomiast trzy kolejne emocje  martwią mnie bardziej. Kiedy Rodzic czuje zawód czy rozczarowanie swoim dzieckiem oznacza to, że nie spełnia/nie spełniło ono jego oczekiwań. Złość kieruje na dziecko. Nie ma tu miejsca na refleksję: “Skąd się bierze u niej taka autoagresja?”, “Co jest jej przyczyną?”, tylko jest rodzaj “rozładowania” nieprzyjemnych emocji.

Nierzadko nastolatek dostaje lanie, “bo jej się w głowie poprzewracało” (czy w “dupie” – to te dosadniejsze określenia) albo słyszę: “Za mało miała/miał obowiązków, skoro takie głupoty przychodzą jej/jemu do głowy”, “Nudzi się dzieciak to się zabawia”, niektórzy z nich słyszą, że są „nienormalni”, że powinni „znaleźć się w psychiatryku”, inni słyszą wyzwiska (“Jaka Ty jesteś głupia/głupi!”) lub są poniżani w innej formie.

Ani lanie nie pomoże, w głowie mu się na pewno nie poprzewracało, obowiązki i nuda nic do tego nie mają, a już na pewno te dzieciaki nie są nienormalne ani głupie.

Tak naprawdę oni sobie “jakoś” radzą. Na swój sposób.

Również przekonanie Rodziców, że wszystko się jakoś ułoży lub minie, samo przejdzie – jest myśleniem błędnym. Gwarantuję, że jak się tego nie “przepracuje”, to samo nie minie, nie przejdzie i samo się nie ułoży.

Trzeba poszukać pomocy u psychologa bądź psychoterapeuty (jak rozmawiać z dzieckiem o wizycie u psychologa możesz posłuchać TU), którzy poprzez odpowiednio dobrane metody pomogą nastolatkowi znaleźć przyczynę, poszukać rozwiązań oraz dobrać odpowiednie sposoby radzenia sobie z sytuacją.

Co oznacza takie okaleczanie? I co mówi o tym młodzież.

Autoagresja jest formą radzenia sobie z bólem wewnętrznym. Kiedy jest on nie do wytrzymania sięgają np. po żyletkę. Nacięcie skóry jest bolesne, ale to właśnie ten ból przynosi ukojenie. Można go kontrolować, mam na niego wpływ, jest mi lepiej, bo zagłusza to co w środku. Bo z bólem w środku nie umiem sobie poradzić.

Chore? W żadnym wypadku.

A skąd się bierze ból wewnętrzny? Głos oddaję nastolatkom:

“Proszę Pani ja jestem najgorsza w domu, cokolwiek zrobię to jestem głupia”.

“Jestem beznadziejna, jestem tak beznadziejna, że pytam sama siebie: po co ja jestem na tym świecie?”

“Nikomu jestem niepotrzebna”.

“Nienawidzę siebie”.

“Jestem złym człowiekiem, nawet moi Rodzice mnie nie kochają”.

“Ja proszę Pani nic nie potrafię”.

“Nie potrafię sobie poradzić z tym bólem, nigdy nie pomyślałam, że będę się ciąć, ale ja już nie potrafię wytrzymać”.

Gdzie leży zatem najczęstsza przyczyna?

W domu.

Powody są różne: bicie dziecka, poniżanie, ignorowanie jego potrzeb, zaniedbanie, brak akceptacji, brak zainteresowania, ale również nadopiekuńczość czy nadmierne wymagania.

Staram się wytłumaczyć młodzieży, że koleżankom/kolegom można się zwierzać, ale oni nie pomogą. Tu jest potrzebny specjalista, osoba, która zajmuje się tym zawodowo. Przecież jak boli nas ząb, nie prosimy koleżankę, żeby nam poborowała 🙂

Najbardziej skuteczną formą pomocy jest objęcie pomocą psychologiczną czy psychoterapeutyczną nie tylko samego dziecka, ale całej Rodziny, gdyż taka forma zaburzenia świadczy o problemach istniejących wewnątrz Rodziny.

Autoagresja wzbudza wciąż dużo kontrowersji i spotyka się z niezrozumieniem tematu. Bo jest krew, ból, blizny. A tak naprawdę można ją spokojnie porównać do bulimii, anoreksji czy choroby alkoholowej. Schematy są bardzo podobne.

Czy można z tego wyjść? Oczywiście. Czasem zaskakuje mnie fakt jak szybko. Samookaleczanie jest tu błahostką, natomiast lawina destrukcyjnych myśli, myśli-nienawiści do siebie, poniżania siebie i nie dostrzegania swojej wartości są zachowaniami, które wymagają nieco dłuższej pracy, ale jak najbardziej jest to możliwe i przynosi oczekiwane efekty.

Najważniejsze jednak, aby wszelkie zachowania autoagresywne, nawet te najdrobniejsze, nie były lekceważone. Im wcześniej zareagujemy, tym szybciej powstrzymamy pogłębianie problemu. Dlatego ważne aby nie bagatelizować zdarzeń i nie udawać, że nic się nie dzieje, a skonsultować się ze specjalistą gdy tylko pojawi nam się choćby cień wątpliwości, że dziecko ma problem z autoagresją.

Jeżeli spodobał Ci się artykuł lub wiesz, że jego przeczytanie komuś pomoże, proszę podziel się nim dalej.